|
|
Temat
numeru: Wolne miasto
- Zygmunt Bauman "Szukając schronienia w puszce Pandory, czyli
o lęku, bezpieczeństwie i mieście"
- Janusz Waluszko "Czy forma miasta ma wpływ na nasze życie?"
- Lucien Kroll "Manifest architekta: Powolna przemiana polityki
mieszkaniowej"
- Murray Bookchin "Wolnościowy municypalizm"
Inne teksty:
Rafał Górski "Przegięcie pały"
Rafał Górski "Bójmy się porządnych obywateli"
Jacek Sierpiński "O sataniście w wojsku i pewnym biskupie"
Jacek Sierpiński "Komu sprzyja wolny rynek?"
Jarosław Tomasiewicz "Światowy triumf anarchii"
Łukasz Konsor "Papieskie show"
Bronka Grinberg "Historia pewnej anarchistki"
Konrad Świerczyński "Żywot dłużnika Urzędu Skarbowego"
Andrzej Obuchowski "Szczyt hipokryzji"
Oprócz tego wywiad z małżeństwem Gwiazdów, trochę o demokracji partycypacyjnej,
Encyklopedia Wyrażeń Makabrycznych, FNB, bojkot wyborów i dużo obrazków;)
Dystrybucję ogólnopolską "Mać Pariadki"
prowadzi oficyna "Trojka".
Cena egzemplarza przy zamówieniu do 5 egz.: 5 zł + 3 zł przesyłka
Cena egzemplarza przy zamówieniu do 5 - 10 egz.: 4,5 zł + 3, 5 zł przesyłka
Cena egzemplarza przy zamówieniu powyżej 10 egz.: 4 zł + 4 zł przesyłka
Pismo dostępne
w subskrybcji
Trochę
po cichu i bez specjalnych promocyjnych fajerwerków po dwuletniej przerwie
powrócił do życia najstarszy i swego czasu uważany za kultowy "Wolny
magazyn autorów - Mać Pariadka".
Mać
powstała w 1989 roku w Sopocie i od poczatku otworzyła swe łamy dla szeroko
pojętego środowiska alterntywnego. Choć było wiadomo, że redagowana była
przez zdeklarowanych anarchistów, publikowały tam także osoby spoza Federacji
Anarchistycznej (odradzającej się wówczas po półwiecznym okresie czerwonego
i brunatnego totalitaryzmu). Pierwotnie w formacie gazetowym, później
jako malutka broszura a-6, następnie przez lata jako (dwu-)miesięcznik
w wydaniu zeszytowym, ostatecznie jako pełnowymiarowy magazyn. Z winietą
pisaną zrazu grażdanką potem łacinką; z Żółtymi Papierami (muzycznym dodatkiem
sceny niezależnej) i bez; przez moment z eko-dodatkiem Zielone Liście;
zmieniała się wielokrotnie, lecz nie zrezygnowała nigdy ze swego krytycznego
osądu i ironicznego stosunku do rzeczywistości.
Zawsze
cieszyła dbałością o szatę graficzną. Jako najczęściej i najregularniej
wychodzący periodyk środowisk spoza układu, szybko wyrosła na najbardziej
cenione pismo ruchu wolnościowego prezentujące szeroką gamę poglądów antysystemowych.
Choć jak zwykle przy takich przedsięwzięciach nie brakowało sporów wokół
tekstów, które drukowano (a i komiksy Cioci Zimnej potrafiły wywołać spazmy),
to jednak wielu wolnościowców przez lata traktowało "Maćkę"
jako "organ prasowy ruchu". W Trójmieście, dostępna w kioskach
na trasie Szybkiej Kolei Miejskiej, była jednym z najważniejszych pism
kulturotwórczych czytanym chyba przez wszystkie grupy społeczne (choć
niewątpliwie uczniowie szkół średnich i studenci zawsze stanowili lwią
część czytelników). Dziesięciolecie pisma obchodzono zresztą w Ratuszu
Staromiejskim (o ile dobrze pamiętam m.in. z inicjatywy Bałtyckiego Centrum
Kultury, którego (ówczesne?) kierownictwo okazało się być sympatykiem
pisma).
Eseje,
reportaże, opowiadania, recenzje, foto(-i-)komiksy, wspomnienia, wiersze,
ideowe zlewy, pamflety, piosenki, fragmenty prac naukowych, odezwy i manifesty
- wszelaka różnorodność form pisarskich znajdowała przez lata swój kąt
na łamach Maci. W czasach gdy nie istniały intern etowe
fora i listy dyskusyjne Mać właśnie pełniła między innymi rolę przestrzeni,
gdzie można było nie tylko informować się nawzajem o podejmowanych akcjach,
protestach, działaniach, ale dyskutować najbardziej utopijne pomysły,
rozważać pożądane kierunki rozwoju ruchu wolnościowego i formy samoobrony
przed aparatem ucisku. Wiem, że nie byłem jedyną osobą, która comiesięczną
lekturę nowego numeru najchętniej zaczynała od elektryzujących "Dyskusji
na barykadzie" czy "Zlewów". Wraz z rozwojem komunikacji
elektronicznej ta rola Maci słabła i ostatecznie wygasła.
Nadal
Mać walczyła, bawiła, przekazywała niezacenzurowane informacje i odczucia,
w końcu, co tu dużo mówić, także uczyła.
Powoli
w cieniu Maci zaczeły wyrastać nowe tytuły, co wynikało m.in. z krytycznego
nastawienia części środowiska anarchistycznego do - ich zdaniem - dość
pobłażliwego traktowania przez redakcję Maci rodzącego się nowego wspaniałego,
kapitalistycznego i skorumpowanego świata. Mać Pariadka stała się w odczuciu
niektórych czytelników pismem zbyt "popowym", służącym alternatywnej
rozrywce, a nie bedącym miejscem krytycznej analizy i ośrodkiem organizacji
oporu. A może zmienili się sami czytelnicy, a nie pismo? W każdym razie
"centralny organ prasowy" przestał nim być mimo, że nigdy o
taką pozycję się nie ubiegał (informacja towarzysząca stopce redakcyjnej
brzmiała: "Mać Pariadka nie reprezentuje jednej 'jedynie słusznej'
orientacji wolnościowej. MP otwarta jest na współpracę bez prób tworzenia
organu czy reprezentacji polskiego anarchizmu. Treści reprezentują więc
poglądy ich autorów, a nie Redakcji".)
Drugą pięciolatkę Maćka kończyła z zadyszką. Spadła częstotliwość i regularność
ukazywania się pisma. Ostatecznie działalność wydawnicza maciowego starego
kolektywu zakończyła się w 2003 roku bardzo dobrym skądinąd numerem tematycznym
traktującym o edukacji wolnościowej.
Próby
reaktywacji ogólnopolskiego pisma wolnościowego prezentującego cały wachlarz
opcji ideowych, całą barwność i różnorodność zagadnień podejmowanych przez
anarchistów trwała dwa lata. Ostatecznie ukazało się ono w lecie tego
roku z okazji kolejnej edycji poznańskiego festiwalu "Abramowszczyzna".
"Jest
nowa Mać!" - znów rozległo się nawoływanie stałych czytelników.
Nowa winieta (ta pisana cyrylicą byłaby już prawdopodobnie zupełnie nie
do odczytania dla współczesnej młodzieży), artowa szata graficzna (charakterystyczna
wcześniej dla Trójmiejskiej LaBestii, której współtwórcą był obecny współautor
Maci), czterdzieści i cztery strony inspirujących tekstów to dobra wróżba
dla naszej Maciory. Nad pismem pracuje (prawie całkiem) nowy kolektyw
redakcyjny, w którym uczestniczą osoby z kilku większych ośrodków anarchistycznych
z Polski: Trójmiasta, Poznania, Warszawy, Śląska, Krakowa (w tym ludzie
z dawnego A-taku). Redaktorzy chcą na początek utrzymać cykl kwartalny
- znaczyłoby to, że kolejny numer jeszcze w tym roku. Oby się powiodło!
Oficyna Wydalnicza Bractwa Trojka - wydawnictwa anarchistyczne i
nie tylko
|
|